Recenzja książki "Siostra Burzy"

nieporadnasingielka

„Siostra burzy” autorstwa Lucindy Riley to druga cześć magicznej sagi „Siedem sióstr”. Adopcyjny ojciec, nazywany przez nie Pa Saltem, nadał im imiona mitycznych Plejad. Kazda żyje swoim życiem i rzadko maja okazje się spotkać. Zmienia to nagła smierć ojca, która niesie za sobą nieoczekiwane zmiany w ich życiu. Ojciec bowiem pozostawił im wskazówki, gdzie maja szukac swoich korzeni. Siedem tak różnych sióstr, siedem zupełnie odrębnych opowieści, a każda równie ciekawa i niosąca inne przesłanie. 
Bohaterka drugiej części to Ally - uzdolniona żeglarka. Swoje życie poświęciła morzu. Po śmierci ojca dlugo nie chce poznać prawdy o swoim pochodzeniu. Dopiero gwaltowne zmiany w jej życiu i nagłe pojawienie się chaosu sprawiają, ze zaczyna podążać za wskazówkami Pa Salta. Historia prowadzi ją do małej norweskiej wsi i Anny - dziewczyny o niebiańskim głosie. Jak to się stało, ze dziewczyna śpiewająca krowom na pastwisku staje się śpiewaczką na premierze Peer Gynta z muzyka Edwarda Griega? Odpowiedzi szukajcie w książce 😁 
Po pierwszym tomie myślałam, ze ciężko jest napisać równie dobrą (lub nawet lepsza) kolejna cześć. Jak bardzo się myliłam! Nie będę się zachwycac nad stylem pisania i prowadzenia akcji, ponieważ dla talentu Lucindy Riley brak mi słów podziwu. To co jednak jestem w stanie ubrać w słowa to magiczna atmosfera, którą autorka stwarza na każdym kroku. Ale także to, ze akcja prowadzona jest przez 5 pokoleń (!) a czytelnik w żadnym momencie się nie gubi, a co więcej, z każda kolejna strona czuje się coraz bardziej częścią rodziny. Jednak za każdym razem, w każdej części „Siedmiu sióstr”, największy zachwyt wzbudza u mnie przeplatanie fikcji literackiej z prawdziwymi wydarzeniami historycznymi. Jestem pod wrażeniem, jak łatwo można zachęcić antyhistoryka (w tym przypadku mnie 😂) do pogłębiania wiedzy historycznej. Po przeczytaniu konkretnej części z sagi potrafię przez kilka dni czytać o historii, która została przedstawiona w książce. W tej części jest to historia powstawania suity Peer Gynt. I nawet jeśli nie znacie jej z nazwy, to z pewnością znacie jej brzmienie (tak było ze mną). 
Po raz kolejny ocena 8/10 na lubimyczytac.pl to dla mnie za malo. Dla mnie ta książka mogłaby mieć o 500 stron więcej, ponieważ nie chciałam rozstawać się z bohaterami tej historii. Zachęcam Was bardzo gorąco do zapoznania się z ta cudowna saga. Wierzcie mi, od czasu książki „Siostra burzy” przeczytałam już wiele innych powieści, jednak ta historia ciagle ma własne miejsce w mojej głowie 😊

Zapraszam również na mojego Instagrama :)

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Moje TOP NAJGORSZYCH KSIĄŻEK

Nie czuję nic.

Recenzja książki "Echa pamięci"