Posty

Wyświetlanie postów z luty, 2019

Nie czuję nic.

Obraz
Okej, od razu się przyznaję, że nie jestem wielką fanką polskiej muzyki. Zwłaszcza Sarsy. Ale jak to mówią “ Kiedy jesteś szczęśliwy, słuchasz muzyki. Kiedy jesteś smutny, rozumiesz tekst ”. Jechałam ostatnio 2 godziny samochodem, w tle leciała muzyka z popularnego radia. Zaczęłam wsłuchiwać się w słowa piosenki “ Zapomnij mi ”. (...) Początków nie pamięta nikt Brakuje dni Zapomnij mi Ulatuje lęk, nie czuję nic Nie czuję nic Zapomnij mi Jedną z wielu rzeczy jesteś dziś Jedną z wielu niepotrzebnych Nie pamiętaj tego mi Dawno mnie nie ma, nie ma Nie zabiorę cię do snu, nie ratuj mnie (...) Poczułam jak po policzku spływa mi pojedyncza łza. Nigdy wcześniej nie rozumiałam tej piosenki tak dobrze, jak w tamtym momencie. Nie wnikam w to, co Sarsa miała na myśli tworząc ją, czym się kierowała. Jednak słowa “Nie czuję nic” lub “Dawno mnie nie ma… Nie zabiorę Cię do snu, nie ratuj mnie” tak doskonale oddają to, co czułam w związku. A właściwie czego nie czułam. Miłości. Poczucia bezpie...

Walentynki to taki trochę Dzień Świra. (Walentynki 2019)

Obraz
Wiecie co? Nie mam zielonego pojęcia skąd, u licha, w Polsce wzięło się to przereklamowane święto zwane “Walentynkami”. Raj dla par, piekło dla singli. Okej, jest to mój pierwszy samotny dzień 14 lutego od 4 lat, ale staram się nie ulegać presji społeczeństwa i nie popaść w rozpacz z powodu mej samotności. Widząc te wszystkie pluszowe serduszka, czekoladki w kształcie serc, czerwone balony i róże mam ochotę zamknąć się w pokoju i wyjść dopiero, gdy na witrynach sklepów pojawią się dekoracje zwiastujące wiosnę. Czy coś jest ze mną nie tak? Będąc w związku zawsze wyznawałam zasadę, że walentynki są spoko, ale kochać się powinno cały rok, a nie tylko tego jednego dnia. Wystarczyło mi wino i drugie 36,6*C obok. A w tym roku? Czeka mnie szalona podróż do przyjaciółki do innego miasta. Oprowadzi mnie po najlepszych klubach i kawiarniach, więc czeka mnie miły wieczór w towarzystwie drugiej singielki. Najważniejsze jest wsparcie emocjonalne. Cieszę się, że tego dnia będę daleko od X. I że teg...

Miłość w samo południe

Abstrahując od sytuacji życiowej w jakiej się znalazłam: Ilość zaliczonych egzaminów: 5, Ilość poprawek: 0 (na razie),  Związek: Brak,  Były: na szczęście jak najdalej ode mnie,  zaczęłam chyba wierzyć w to przeklęte dziadostwo zwane miłością . Oczywiście, żeby nie było tak pięknie - nie u siebie. Pogodziłam się z myślą, że będę szczęśliwą starą panną z trzema kotami, a najbliższą relację nawiążę z Profesorem z “ La casa de papel ”. Będziemy szczęśliwie się wspierać. Ja oglądając go na Netflixie z pudełkiem śmietankowych lodów. On patrząc na mnie swoimi pięknymi oczkami zza ekranu. A teraz tak zupełnie na poważnie. Moja koleżanka wróciła właśnie z dalekich podróży, zostawiając tu na miejscu swojego chłopaka. Chłopak nie dosyć, że naprawdę przeżywał to, że jej nie ma, to jeszcze pojechał po nią na lotnisko, zostawiając swoje obowiązki i czekał na nią z różą. Mój ex miał problem z tym, żeby wygospodarować dla mnie jedno popołudnie i pojechać ze mną do leka...

Tak dla pewności - czyli dlaczego popełniamy te same błędy?

Stare polskie przysłowie mówi : “ Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki ”. Prawda jest taka, że wchodzi się, ale woda w niej już nie będzie taka sama. Albo (dla tych lubiących dwuznaczne odpowiedzi): Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki, ale wykąpać się można. Sama nigdy nie popełniam dwa razy tego samego błędu. Dla pewności popełniam go tak 5 lub 6 razy. Oczywiście potraktujcie to z przymrużeniem oka, jednak prawda jest taka, że nie potrafię wyciągnąć wniosków po jednej porażce. Chciałabym dzisiaj nawiązać do mojego bardzo burzliwego trzyletniego związku, który zakończył się w pierwszej połowie 2018 r. Właśnie wtedy postanowiłam rozpocząć pisanie bloga (Drogi eks - stałeś się dla mnie wielką inspiracją). Dwa miesiące od rozstania. Moje oczy zdążyły wyprodukować morze łez, a w głowie po raz pierwszy pojawia się myśl “kurcze, może jednak potrafię bez niego żyć?”. I nagle pojawia się ON. Z pękiem czerwonych róż, błagający o drugą szansę. Prawdopodobnie każda zdrowo myś...