Tęsknoty, tęsknotki... (Czyli zrobiło się nastrojowo)
Gdybym mogła, zacałowałabym Cię na śmierć. Tuliła do swej piersi, aż zabrakłoby Ci tchu. Kochałabym mocno, tak jak w pierwszych dniach naszej miłości. Gdybym tylko mogła. Ale patrzę dziś na Ciebie jak przez porysowane szklane drzwi prowadzące do ogrodu. Niby wiem, że tam jesteś, wiem, że oddychasz. Wiem, że chcesz mnie z powrotem, ale tylko na swoich zasadach. Te rysy to my. To nasze ciągłe kłótnie niczym piach rysują szkło podczas szalonej zamieci. To my. Cali porysowani i wyniszczeni. Wyniszczeni miłością, którą chciałam Ci dać i tą, której Ty nie chciałeś dać mi. Czuję ucisk w brzuchu. Wiem już, że to niepewność. Ta sama, która pojawiła się przy pierwszym razie. Jestem samotna czy w końcu wolna? To prawdziwa miłość czy tylko życiowy błąd? Brakuje mi ciebie, a jednocześnie wiem, że brakuje mi wymyślonego Ciebie. Tego, którego wymyślałam sobie raz po raz przed snem, ocierając łzy. Brakuje mi tego Ciebie, w którego oczach widz...