Tak dla pewności - czyli dlaczego popełniamy te same błędy?
Stare polskie przysłowie mówi : “ Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki ”. Prawda jest
taka, że wchodzi się, ale woda w niej już nie będzie taka sama. Albo (dla tych lubiących
dwuznaczne odpowiedzi): Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki, ale wykąpać się
można.
taka, że wchodzi się, ale woda w niej już nie będzie taka sama. Albo (dla tych lubiących
dwuznaczne odpowiedzi): Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki, ale wykąpać się
można.
Sama nigdy nie popełniam dwa razy tego samego błędu. Dla pewności popełniam go tak 5
lub 6 razy. Oczywiście potraktujcie to z przymrużeniem oka, jednak prawda jest taka, że nie
potrafię wyciągnąć wniosków po jednej porażce. Chciałabym dzisiaj nawiązać do mojego
bardzo burzliwego trzyletniego związku, który zakończył się w pierwszej połowie 2018 r.
Właśnie wtedy postanowiłam rozpocząć pisanie bloga (Drogi eks - stałeś się dla mnie
wielką inspiracją).
Dwa miesiące od rozstania. Moje oczy zdążyły wyprodukować morze łez, a w głowie po
raz pierwszy pojawia się myśl “kurcze, może jednak potrafię bez niego żyć?”. I nagle
pojawia się ON. Z pękiem czerwonych róż, błagający o drugą szansę. Prawdopodobnie
każda zdrowo myśląca kobieta wyrzuciłaby go w tamtym momencie za drzwi. Ale nie ja.
Wiecie po co były odzywa się do kobiety? Podobno to nie jest znak, że masz do niego
wrócić, tylko Bóg sprawdza, czy zmądrzałaś, czy wciąż jesteś tak samo głupia, głucha i
ślepa, jak byłaś. Ja najwidoczniej nie zmądrzałam. Czekałam jeszcze 4 miesiące, żeby
zobaczyć, czy faktycznie się zmienił, czy mu zależy, czy w końcu zaczął myśleć o mnie
poważnie. Przełomowym momentem była impreza na której (o ironio) pojawił się również
on. ON - książe na białym koniu, rycerz, który przybył uratować swoją księżniczkę. No
drogie panie. Gdybyście wypiły tyle wina, co ja wtedy, też byście tak myślały. W mojej
głowie było jedno “To przeznaczenie”. Oraz drugie “Już nigdy nie wypije wina”. Wróciliśmy
razem do domu i postanowiliśmy dać sobie drugą szansę. Było idealnie. Przez jakieś 4 dni.
Nasz “związek” nie wytrzymał nawet dwóch miesięcy. Pojawiły się te same problemy, te
same wady i te same kłótnie. Tym razem nie zwlekałam aż on powie, że to koniec.
Postanowiłam wrócić do trybu “Nieporadna singielka”. Czasami po prostu warto
przepłakać kolejnych kilka nocy, by upewnić się, że tak miało być. W końcu kiedyś się
czegoś nauczymy.
A teraz tak już zupełnie naukowo i profesjonalnie. Zaczęłam zastanawiać się, czy z
powrotami do eks nie jest jak z uzależnieniami od alkoholu czy papierosów. Czy nawet z
byciem na diecie. Zaburzenia samokontroli są bardzo częstym zjawiskiem. Alkoholik sam
podejmuje decyzję, dokonuje wyboru, sięgając po kieliszek. I nawet gdy jest od pewnego
czasu abstynentem, ten jeden kieliszek może sprawić, że wróci do nałogu. Co więcej,
bardzo często alkoholik wmawia sobie (i wszystkim dookoła), że ten jeden kieliszek nie
sprawi, że wpadnie w ciąg alkoholowy. Kiedy już wypije, ma wyrzuty, że to zrobił, więc pije
dalej, aby je zagłuszyć.
Analogicznie jest z powrotem do byłego. Wystarczy jedna chwila słabości. Możesz
powtarzać sobie, że to nic nie zmienia. Spotkaliście się na imprezie, pocałowaliście się?
Jeśli masz silną wolę - nic się nie stało. Jeśli nie umiesz z tym walczyć - poległaś.
“W wielu przypadkach NIEPOWODZENIA SAMOREGULACJI w grę wchodzą dwie grupy
przyczyn. Do pierwszej należą czynniki, które doprowadziły daną osobę do tego, że
zainicjowała określone zachowanie. Druga grupa przyczyn ujawnia się dopiero po
przekroczeniu punktu startu i przekształca wstępne niepowodzenie w pełne załamanie. Tę
drugą grupę określamy jako przyczyny aktywowane wstępnym niepowodzeniem, chcąc
przez to zaznaczyć, że następuje przejście od jednej grupy przyczyn do drugiej oraz efekt
narastania niepowodzenia samoregulacji (efekt śnieżnej kuli). “ (Baumaister)
Dlatego z pełną świadomością mówię, że X jest moim uzależnieniem. Separacja od niego
jest niczym detoks, pewnie większości dobrze znany. Tak jak z papierosem. Możesz nie palić
miesiącami, a wystarczy, że na imprezie ktoś da Ci spróbować i już po Tobie.
Życzę Wam drogie singielki dużo wytrwałości. Jeśli czujecie, że to miłość - walczcie o nią.
Jeśli czujecie, że to tylko uzależnienie, przyzwyczajenie - dajcie sobie trochę więcej czasu.
Nie pozwólcie by kierowało Wami coś innego niż Wy same.
Komentarze
Prześlij komentarz