Miłość w samo południe
Abstrahując od sytuacji życiowej w jakiej się znalazłam:
- Ilość zaliczonych egzaminów: 5,
- Ilość poprawek: 0 (na razie),
- Związek: Brak,
- Były: na szczęście jak najdalej ode mnie,
zaczęłam chyba wierzyć w to przeklęte dziadostwo zwane miłością. Oczywiście, żeby nie było tak pięknie - nie u siebie. Pogodziłam się z myślą, że będę szczęśliwą starą panną z trzema kotami, a najbliższą relację nawiążę z Profesorem z “La casa de papel”. Będziemy szczęśliwie się wspierać. Ja oglądając go na Netflixie z pudełkiem śmietankowych lodów. On patrząc na mnie swoimi pięknymi oczkami zza ekranu. A teraz tak zupełnie na poważnie. Moja koleżanka wróciła właśnie z dalekich podróży, zostawiając tu na miejscu swojego chłopaka. Chłopak nie dosyć, że naprawdę przeżywał to, że jej nie ma, to jeszcze pojechał po nią na lotnisko, zostawiając swoje obowiązki i czekał na nią z różą. Mój ex miał problem z tym, żeby wygospodarować dla mnie jedno popołudnie i pojechać ze mną do lekarza. W takich chwilach zaczynam sie zastanawiać, co ja tak naprawdę robiłam trzy lata w związku?
Byłam facetem i kobietą jednocześnie. Martwiłam się o siebie i o niego, a w zamian otrzymywałam: “Daj mi żyć kobieto” i brak jakiejkolwiek troski o mnie. Bo “wiedział, że sobie poradzę”. Radzę sobie świetnie, ale bez niego. Bez zbędnego balastu w postaci niedojrzałego nastolatka, którym się stał.
Przyśnił mi się ostatnio sen. Myślę, że był odzwierciedleniem tego, co aktualnie czuję. W śnie pojawił się mój były. Prosił mnie o kolejną szansę. Najciekawsze jest jednak to, że był w postaci 13-latka. Młodego chłopca, dziecka, jak w momencie, kiedy go poznałam. Patrzcie, co jest w głowie kobiety po ponad 3-letnim związku. Strach i obawa przed tym, że znowu wplątam się w relację z niedojrzałym chłopcem.
Drogie singielki. Silne i niezależne. Jesteście filarem tego niesprawiedliwego świata. Bo tylko wy decydujecie o sobie i to od was zależy kim jesteście. Nie kreujecie swojej osoby w oparciu o opinię jakiegoś mężczyzny. Posiadanie osoby, która Cię kocha ze wzajemnością, jest najpiękniejszym uczuciem. Ale nie można uzależniać swojego szczęścia od drugiej osoby.
Jeśli chcecie być szczęśliwe - będziecie. Same czy z kimś. Filarem udanego związku jest troska o drugą osobę. Oczywiście bez przesady, nie zamieniajmy się w kobietę “bluszcz”, która rezygnuje ze swoich znajomych i pasji na rzecz związku. Niech gdzieś pomiędzy znajdzie się ten złoty środek. Nie ma recepty na udany związek. Receptę wyrabia sobie każda para z osobna. Do tego potrzeba czasu, dużo cierpliwości i wielu rozmów.
Chciałabym, żeby każdy samotny człowiek, poznał kiedyś smak prawdziwej miłości. Może wtedy i ja bym się załapała na te cudowne chwile szczęścia… :)
Komentarze
Prześlij komentarz