Tęsknoty, tęsknotki... (Czyli zrobiło się nastrojowo)
Gdybym mogła, zacałowałabym Cię na śmierć.
Tuliła do swej piersi, aż zabrakłoby Ci tchu.
Kochałabym mocno, tak jak w pierwszych dniach naszej miłości.
Gdybym tylko mogła.
Tuliła do swej piersi, aż zabrakłoby Ci tchu.
Kochałabym mocno, tak jak w pierwszych dniach naszej miłości.
Gdybym tylko mogła.
Ale patrzę dziś na Ciebie jak przez porysowane szklane drzwi prowadzące do ogrodu.
Niby wiem, że tam jesteś, wiem, że oddychasz.
Wiem, że chcesz mnie z powrotem, ale tylko na swoich zasadach.
Te rysy to my. To nasze ciągłe kłótnie niczym piach rysują szkło podczas szalonej zamieci.
To my. Cali porysowani i wyniszczeni.
Wyniszczeni miłością, którą chciałam Ci dać i tą, której Ty nie chciałeś dać mi.
Niby wiem, że tam jesteś, wiem, że oddychasz.
Wiem, że chcesz mnie z powrotem, ale tylko na swoich zasadach.
Te rysy to my. To nasze ciągłe kłótnie niczym piach rysują szkło podczas szalonej zamieci.
To my. Cali porysowani i wyniszczeni.
Wyniszczeni miłością, którą chciałam Ci dać i tą, której Ty nie chciałeś dać mi.
Czuję ucisk w brzuchu.
Wiem już, że to niepewność.
Ta sama, która pojawiła się przy pierwszym razie.
Jestem samotna czy w końcu wolna? To prawdziwa miłość czy tylko życiowy błąd?
Brakuje mi ciebie, a jednocześnie wiem, że brakuje mi wymyślonego Ciebie.
Tego, którego wymyślałam sobie raz po raz przed snem, ocierając łzy.
Brakuje mi tego Ciebie, w którego oczach widziałam ciepło i uwielbienie.
Który bez powodu mnie przytulał, na spacerze obejmował, a w nocy całował w szyję.
Brakuje mi tego Ciebie, dla którego w życiu nie liczyło się nic więcej poza mną.
Tego, który chciał ze mną spędzić resztę swojego życia.
Tylko ze mną.
Wiem już, że to niepewność.
Ta sama, która pojawiła się przy pierwszym razie.
Jestem samotna czy w końcu wolna? To prawdziwa miłość czy tylko życiowy błąd?
Brakuje mi ciebie, a jednocześnie wiem, że brakuje mi wymyślonego Ciebie.
Tego, którego wymyślałam sobie raz po raz przed snem, ocierając łzy.
Brakuje mi tego Ciebie, w którego oczach widziałam ciepło i uwielbienie.
Który bez powodu mnie przytulał, na spacerze obejmował, a w nocy całował w szyję.
Brakuje mi tego Ciebie, dla którego w życiu nie liczyło się nic więcej poza mną.
Tego, który chciał ze mną spędzić resztę swojego życia.
Tylko ze mną.
Ale takiego kogoś już nie ma.
Wyparował z mojego serca niczym ciepło z gorącej herbaty na mrozie.
Zniknął z mojego życia niczym lód na patyku w upalny dzień wakacji.
A po jego brodzie zostało już jedynie przyjemne wspomnienia na opuszkach palców.
Wyparował z mojego serca niczym ciepło z gorącej herbaty na mrozie.
Zniknął z mojego życia niczym lód na patyku w upalny dzień wakacji.
A po jego brodzie zostało już jedynie przyjemne wspomnienia na opuszkach palców.
Komentarze
Prześlij komentarz