Nalej sobie drinka, nałóż trochę szminki i weź się w garść


Oto ja – nieporadna singielka. Minął zaledwie miesiąc od rozstania z X. Nagle mam jakby więcej czasu na przyjemności, nie zawracam sobie głowy jego problemami. A jednak wciąż o nim myślę. Ile czasu potrzebuje kobieta aby na nowo stworzyć siebie po rozstaniu? Można mówić o tygodniach, miesiącach, a w niektórych przypadkach nawet latach. Czy pierwszym bodźcem, który mówi „STOP” nie jest pierwsze ponowne spotkanie? Czy może zobaczenie go wśród waszych wspólnych znajomych? A może ten moment, kiedy widzisz jego zdjęcie z inną dziewczyną?
Tak, singielko. To ten moment, kiedy możesz powiedzieć sobie dość. Nie będziesz dłużej płakać, zastanawiać się, co w tym momencie robi i czy przypadkiem o Tobie nie myśli. Życie po rozstaniu też może być piękne. Oczywiście, nie namawiam Cię do rozstania, bo jeśli jesteś w szczęśliwym związku, Twój mężczyzna Cię kocha i szanuje, to ALLELUJA. Ale co jeśli tkwisz w pustym związku, w którym po namiętności i intymności zostały jedynie wspomnienia i jedyne, co trzyma Was razem, to zobowiązanie? Było świetnie, cudownie, kochaliście się i mogliście zrobić dla siebie wszystko. Ale to już przeszłość. On Cię już nie kocha lub Ty nie kochasz go. Nieważne czy rozstaliście się po podjęciu wspólnej decyzji, czy on rzucił Ciebie. Będzie bolało. I pewnie już boli. Oczywiście, możesz zareagować na dwa sposoby:
  • Będziesz płakać pierwszy tydzień, ale później stwierdzisz, że tak miało być. Zajmiesz się sobą, odnowisz stare znajomości, a ON pojawi się miesiąc później po szaleńczej zabawie z kumplami z informacją, że jednak wciąż Cię kocha i dopiero do niego dotarło, co się stało. Odpuść. Możesz się złamać i do niego wrócić. Ale chyba nie po to się rozstaliście, prawda? Były jakieś powody, które sprawiły, że nie jesteście już razem. Wady, które Wam w sobie przeszkadzały, nie rozpłynęły się w powietrzu. Jeśli jesteś już singielką, daj sobie czas do przemyśleń. Może warto do siebie wrócić, może wciąż się kochacie. Ale miesiąc to stanowczo za krótko, aby o tym zdecydować.
  • Drugim sposobem jest rzucenie się w wir obowiązków lub przyjemności, tylko w celu uniknięcia momentu „sam na sam z myślami”. Pamiętaj, że prędzej czy później będziesz musiała przystopować i zacząć myśleć o tym, co dzieje się w Twoim sercu. Jeśli chcesz płakać, płacz. Jeśli chcesz się śmiać, śmiej się. Przeszłaś ostatnio tak wiele, że Twój organizm może potrzebować momentu do zresetowania. Ale nie przesadzaj. Stale ciągnące się imprezy będą tylko potęgowały tłoczące się w głowie myśli, a nadmiar pracy negatywnie wpłynie na Twoje zdrowie.

Oczywiście jest jeszcze trzeci sposób, którego bardzo nie polecam. Możesz płakać tydzień, później udawać, że wszystko jest w porządku, że ON już nic cię nie obchodzi, a po miesiącu płakać, że on już jednak SIĘ ODKOCHAŁ.
 Jeśli jesteś w takim momencie i masz ochotę wyć w poduszkę za każdym razem, jak zobaczysz jego zdjęcie, „nalej sobie drinka, nałóż trochę szminki i weź się w garść” (Elizabeth Taylor). Jesteś tylko kobietą i masz prawo do momentu słabości. Niech jednak ta słabość spowodowana miłością do niego, nie przyćmi Twoich życiowych celów. Zrób coś, na co zawsze miałaś ochotę. Zacznij biegać, uprawiać jogę, albo zapisz się na pole dance. Każda aktywność, będzie dobrym krokiem ku wolności.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Moje TOP NAJGORSZYCH KSIĄŻEK

Nie czuję nic.

Recenzja książki "Echa pamięci"